PROSIMY O IGNOROWANIE POJAWIAJĄCYCH SIĘ REKLAM- NIE SĄ ONE CZĘŚCIĄ NASZEJ STRONY INTERNETOWEJ
 
.
 
  Strona główna
  Usługi i kazania - video
  Usługi milusińskich - video
  Usługi milusińskich - audio
  Muzyka, która uwielbia Boga
  Ciekawe artykuły, felietony i recenzje
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 1
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 2
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 3
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 4
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 5
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 6
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 7
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 8
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 9
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 10
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 11
  => Skądwiesz czy będzie jutro? 12
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 13
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 14
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 15
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 16
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 17
  => Skąd wiesz czy będzie jutro? 18
  Znaki końca czasów
  Boskość Jezusa
  Nabożeństwa ChWZ - audio
  Nabożeństwa ChWZ - Video
  Nauczanie ChWZ - audio
  Nauczanie ChWZ - video
  Nauczanie miesiąca
  Nauczanie tematyczne - audio
  Nauczanie tematyczne - video
  Spotkania chrześcijańskie ChWZ - audio
  Spotkania chrześcijańskie ChWZ - video
  Usługi i wykłady - video
  Księga Dziejów Apostolskich - video
  Ciekawe świadectwa
  Nick Vujicic - człowiek bez rąk i nóg
  Zmartwychwzbudzony!
  Piosenki i pieśni
  Usługa milusińskich - audio
  Usługa milusińskich - video
  Piosenki hebrajskie - video
  Ewangelizacje - video
  Ewangelizacje - audio
  Uroczystości zborowe - audio
  Uroczystości zborowe - video
  Kontakt
  Przycisk kierujący do chomika i Youtube zboru ChWZ w Kłodzku
  Link do mojego facebooka
  Bogdan Żukowski 2014(A)
  2014 Jan Stypuła(A)
Ciekawe artykuły, felietony i recenzje

Zgorszenia

 

Chciałbym w tym artykule zając się sprawą dość kontrowersyjną  w kręgach chrześcijańskich.
Twierdzi się, że będąc chrześcijaninem nieprawdopodobnym jest aby można było kogoś zgorszyć.
Trzeba też zadać sobie pytanie: Czy tak jest w istocie?
Otóż Biblia mówi, że zgorszenia były, są i będą częścią życia chrześcijańskiego.
Co to znaczy zgorszyć się, lub być przez kogoś zgorszonym?
To znaczy stać się gorszym, lub stać się gorszym przez kogoś, przez coś.                                              

 W Biblii jest napisane, że kto jest stworzeniem Bożym, ten zaniechał tego co złe (nie żyje starym życiem), nie może grzeszyć, gdyż posiew Boży jest w nim. Jest nowym stworzeniem w Chrystusie Jezusie. A jeśli nowym, to wszystko jest w nim nowe, gdyż dokonało się w nim doskonałe dzieło Golgoty.
Można za apostołem Pawłem powiedzieć: Nie żyję już ja, lecz żyje we mnie Chrystus.

Tak. Lecz czy to doskonałe dzieło Golgoty dokonało się tak całkowicie we mnie i moim życiu?
Po czym można poznać, że rzeczywiście Chrystus żyje we mnie?
Pan Jezus powiedział w przypowieści: Po owocach poznacie drzewo. Dobre drzewo rodzi dobry owoc, złe –  zawsze wyda zły owoc.
Z obfitości serca mówią usta. Czyli to czym  jest przepełnione moje serce wypłynie z mojej mowy i zachowań.

W Ewangelii Marka 9; 42 – 47 jest podana przypowieść o zgorszeniu maluczkich, tzn: Słabych w wierze, nowych w wierze, ludzi ze świata. Ale czy tylko tych?
Z moich doświadczeń wynika, że można zgorszyć także i tych, którzy są ugruntowani w wierze.
Jak to możliwe?
No właśnie. Wyżej wymieniona przypowieść mówi o tym aby złe członki ciała, przez które gorszymy się odciąć, odrzucić, aby zło nie zarażało resztę członków.

Niektórzy myślą, że jest to mowa do naszych rąk, nóg, nosa, oczu, itd. Czy aby na pewno?
Apostoł Paweł w liście do zboru w Koryncie pisze, że Kościół Chrystusowy jest żyjącym organizmem, o który każdy wierzący powinien dbać.
My wszyscy powołani, jesteśmy członkami jedni drugich. Czyli jak ręka nie może funkcjonować bez palców, tak bez nosa nie znałbym zapachów. Wszystkie członki w moim ciele potrzebują siebie nawzajem nie wykluczając się, lecz wzajemnie wspomagając. Jest to bardzo precyzyjny organizm stworzony przez Boga, tak jak mechanizm szwajcarskiego zegarka. Wszyscy mamy ściśle określone zadania do wykonania. Bez tej precyzji jest tylko chaos i rozłamy.

Popatrzmy na komórkę małżeńską. Cóż widzimy?
Jeśli ta komórka funkcjonuje na Bożych doskonałych zasadach, panuje w niej miłość, pokój, harmonia. Dzieci są wychowane na Boże dzieci. Nikt z zewnątrz nie może niczego takiemu małżeństwu zarzucić, chyba że ktoś, kto stara się temu małżeństwu zaszkodzić. Ale nie o tym mowa.
Jeśli natomiast komórka taka kieruje się tylko ludzkimi zasadami życia, wtedy są tam sprzeczki, awantury, alkoholizm, narkomania, cudzołóstwo, wyuzdanie, bijatyki. Jednym słowem chaos i anarchia, prowadząca do rozbicia rodziny, czyli rozłamu (rozwodu). A jeszcze dalej, także i konsekwencje ze strony prawa ludzkiego.
Niestety, takie rzeczy zdarzają się dzisiaj także w Kościele Chrystusowym.

Dzisiaj, jak nigdy dotąd, trzeba o tym mówić na głos, aby uzmysłowić sobie tragizm sytuacji.
Ale powracając do przypowieści. Czy Panu Jezusowi zależało na tym aby ktoś się okaleczał?
Przenigdy, gdyż byłoby to sprzeczne z nauczaniem ap. Pawła, które mówi, że choćby się ktoś okaleczył lub dał okaleczyć dla sprawy Bożej, nic mu to nie pomoże.
Jak więc rozumieć tą przypowieść?
Chodzi tu o cały Kościół Pana Jezusa. Tak jak przytoczyłem przykłady  z życia, tak trzeba tą przypowieść odnieść do ciała Chrystusa.
Są między nami tzw. Gorszyciele krzyża. Co to znaczy?
To znaczy, że ten kto przyjął doskonałą ofiarę Pana Jezusa, powinien trzymać się doskonałych zasad panujących w Bożym królestwie.
Jeśli natomiast tego nie robi, nie trzyma się tego co przykazał nam Bóg w swojej Księdze ksiąg.
Uzurpuje sobie prawo do tego czy innego sposobu postępowania, co prowadzi do upadku wielu wierzących widzących te podziały w rozumieniu Słowa Bożego. To w konsekwencji prowadzi do zgorszeń i podziałów (odejście członków do innych denominacji, sekt lub świata). Tak upadają całe społeczności. Przez kogo? Właśnie przez tych, przez których przychodzą zgorszenia. Ci są gorszycielami krzyża.

Pan Jezus powiedział, aby takich odciąć, odrzucić, bo tak jak jeden zgniły ziemniak zaraża cały worek zdrowych ziemniaków (nigdy zdrowe ziemniaki nie uzdrowią zgniłka) - należy pozbyć się go. Tak i w Kościele należy robić porządek z tzw. bardzo „duchowymi” braćmi czy siostrami, gdyż z reguły oni najlepiej wiedzą co i kto, i jak ma robić, choć nie widzą, że Biblia nakazuje pokorę.
To właśnie ta przypowieść mówi nam o tym.
Jeśli tacy gorszyciele nie opamiętają się, wtedy czeka ich sąd nie ludzki ale Boży, a tu już nie ma miejsca na hipokryzję i obłudę.

W świetle Bożej obecności, każdy jest prawdziwie prochem, z którego powstał.
Niech to, co napisałem posłuży nie tylko tobie czytelniku, ale przede wszystkim mnie piszącemu do tego aby być posłusznym tylko i wyłącznie Bożej woli.
Niech nas wszystkich Bóg błogosławi w imieniu Pana Jezusa Chrystusa. Amen.
                        mieteksz3@o2.pl
http://slowo-zycia.pl.tl



Najstarszy zawód świata

Żyjemy w czasie , który przyprawia wielu ludzi o zawrót głowy. Ten świat niesie ze sobą tak wiele wszystkiego, że można by rzec, zalewa nas potężną powodzią  informacji, a zarazem zepsucia.  Zepsucia moralnego, umysłowego, psychicznego, itd. Zajmę się jednak jedną z tych możliwości – zepsuciem moralnym. Tak naprawdę chodzi mi o cudzołóstwo, wszeteczeństwo, czyli o tzw. najstarszy zawód świata, wywodzący się już od czasów upadku człowieka w grzech.                                                                          Biblia nam mówi, że prostytucja, lesbijstwo, homoseksualizm ( a tak nazywa się cudzołóstwo i wszeteczeństwo) ba, nawet współżycie ze zwierzętami miały miejsce na ziemi od dla nas niepamiętnych czasów. Cała ziemia została splugawiona grzechami naszych przodków i naszymi. Z tego powodu zapadł już Boży wyrok na ziemię z powodu tych grzechów. Ta ziemia rozleci się w kawałki i wszelkie życie na niej ustanie (2 list Piotra 3;3-10).                                                                                                          

Z chwilą upadku w grzech naszych pierwszych rodziców Adama i Ewy, grzech i śmierć zapanowały na całym świecie. Apostoł narodów św. Paweł pisze w liście do rzymian (Rzym. 1; 18-32). Drogi czytelniku nie chcę straszyć ciebie kimkolwiek jesteś, gdyż to nie ja ale sam Bóg przez swoje Słowo mówi, że takie czyny od dawien były, są i będą się działy, aż przyjdzie nagła zagłada tak jak to się stało za dni Noego. Jak została zniszczona Sodoma i Gomora, tak zostanie zniszczona ta ziemia z powodu grzechu. Do Pana Jezusa przyprowadzono kiedyś niewiastę, która została przyłapana na cudzołóstwie ( Ew. Jana 8; 1-5) aby ją osądził według Prawa Mojżeszowego, ale Pan Jezus jest Bogiem pełnym miłości i miłosierdzia, który przebacza nie tylko taki grzech, lecz wszystkie (Ew. Jana 8; 10,11). Popatrzmy co by się stało gdyby nie było Pana Jezusa. Otóż ta niewiasta poniosła by straszną śmierć przez ukamienowanie, a jeśli by złapano także i mężczyznę razem z nią, razem z nią tą samą śmiercią by zginął (3 ks. Mojżeszowa – Kapłańska 20; 9-21).      

Bóg nienawidzi wszelkiego grzechu panoszącego się na tym świecie. Karą za grzech jest zawsze śmierć lecz darem łaski Bożej danej nam przez Pana Jezusa Chrystusa jest żywot wieczny. Co to jest łaska, może ktoś zapytać? Jest to dar (coś na co człowiek nie zasłużył) od Boga dany bezinteresownie każdemu szczerze pokutującemu człowiekowi, po to aby mógł żyć. Jest to inaczej mówiąc amnestia dla szczerze pokutujących grzeszników. Do jakiego stopnia musiał posunąć się człowiek w swoim zepsuciu, że aż Bóg musiał interweniować. Sodoma i Gomora oraz miasta im ościenne posunęły się tak daleko w grzechu wyuzdania, że mieszkańcy Sodomy chcieli zgwałcić aniołów Pańskich (1 ks. Mojżeszowa - Rodzaju 19; 1-24), za co spotkała ich straszna śmierć w płomieniach. Bóg jest bezlitosny dla grzechu, ale nie ma upodobania w śmierci grzesznika, dlatego zesłał swojego Syna Jezusa Chrystusa jako ubłaganie za nasze grzechy. On, Syn Boży, poniósł śmierć na krzyżu aby każdy mógł żyć. Tylko w imieniu Jezus jest zbawienie (Dzieje Apostolskie 4; 12). Kto spojrzy na krzyż z wiarą, że w krwi Pana Jezusa jest oczyszczenie  ten jest zbawiony, bo tak jak kiedyś Bóg wywyższył węża na pustyni, tak wywyższył Syna swego aby każdy kto z wiarą nań popatrzy doznał wybawienia.                             

W ogrodzie Eden wąż zwiódł Ewę do grzechu (zjadła zakazany przez Boga owoc). Tak „ukąsił” wąż Ewę, która zwiodła w grzech następnie Adama. Tak również za nieposłuszeństwo Bóg zesłał plagę węży na pustyni, gdy lud Izraela zgrzeszył. Węże te kąsały lud przez co wielu poginęło. Bóg zlitował się na  nim i kazał na kiju uczynić węża miedzianego, aby kto nań spojrzy z wiarą, był uleczony. Trzeba było naprawdę mieć tę wiarę aby spojrzawszy na miedzianego węża doznać uzdrowienia. Ale krew Jezusa Chrystusa jest jeszcze lepszym antidotum na jad tego starodawnego węża. Ona chroni, uzdrawia i darzy życiem wiecznym. Czy przyjmiesz to z wiarą?                                Tak wiele ludzi dało się ugryźć przez starodawnego węża – szatana, czego dowodem są właśnie przestępstwa Prawa nie ludzkiego, ale Bożego. Takie postępowanie nieuchronnie prowadzi do wyroku skazującego, jak Biblia mówi: Karą za grzech jest śmierć. Czy chcesz umrzeć w wiecznym potępieniu, tam gdzie nie ma litości tylko wieczne jęki i narzekania, tj. piekle? Czy może spojrzysz na Golgotę, na ten  krzyż, gdzie Bóg wywyższył swego Syna, a rzeka Jego krwi leczy dzisiaj narody świata? Czy dwie drogi jakie Bóg dał człowiekowi, drogę błogosławieństwa i przekleństwa są ci znane?                                                                                           Droga błogosławieństwa to  życie z Bogiem w zgodzie, w Jego pokoju i miłości. Droga przekleństwa, to droga za tym co niesie ten świat (m. in. cudzołóstwo i wszeteczeństwo), który w bólach jęczy z powodu jadu starodawnego węża – szatana. Zastanów się jaką drogą chcesz iść, wybór należy do ciebie. Pamiętaj, że jeśli się pomylisz to zawsze na wieczność albo w niebie, albo w piekle. Życzę tobie czytelniku dobrego wyboru. Niech cię Bóg błogosławi.



Kiedy naprawdę narodził się Chrystus?   
                                      

Przecież to oczywiste, miliony ludzi na całym świecie świętuje narodzenie Chrystusa – tzw: „Boże narodzenie” w dn. 25 grudnia. Czy jednak jest to właściwe? Czy Chrystus naprawdę narodził się 25 grudnia?                                                                                             
Bądź przygotowany(na) na to, że fakty, które zostaną ci tutaj przedstawione, zszokują ciebie.                               
Drogi czytelniku!  Zapraszam ciebie, abyś razem ze mną wyruszył w podróż w przeszłość, dzięki której odkryjesz prawdę. Szokująca prawdę o tym, kiedy naprawdę narodził się Jezus Chrystus.                        

Jezus nie urodził się w grudniu!                                                               

To twierdzenie jest na pewno szokujące, ale prawdziwe. Czy to jednak możliwe, aby miliony szczerych ludzi świętujących narodziny Chrystusa 25 grudnia było w błędzie? Sam zobacz!      Zwróć uwagę na jasne stwierdzenie znajdujące się w twojej Biblii: W dniu narodzin Chrystusa przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą (Łuk.2;8). Musimy o tym pamiętać, że w Izraelu od końca października do początku marca panuje „zima”. Jest to pora deszczowa, która charakteryzuje się chłodem i opadami deszczu: Bo oto minęła zima, skończyły się deszcze ustały(PnP. 2;11). Pasterze wtedy nie mogli przebywać na polach pilnując bydła, gdyż było zimno. Tym bardziej nie mogli robić tego nocą, gdyż temperatura spada wówczas jeszcze niżej.                       Czy możemy to udowodnić? Oczywiście! Otwórzmy księgę Ezdrasza 10;9 i 13. „Zgromadzili się zatem w ciągu trzech dni wszyscy mężczyźni z Judei i Beniamina w Jeruzalemie, a było to dwudziestego dnia dziewiątego miesiąca. Cały lud usiadł na dziedzińcu świątyni Bożej, drżąc z przejęcia się tą sprawą i z powodu deszczów”. Kiedy wypadał ów dziewiąty miesiąc? Oto przypis z BT do tego tekstu: Kislew = listopad/grudzień. A więc miało to miejsce wtedy, kiedy rzekomo miał się narodzić Chrystus. Lud drżał z powodu deszczu, gdyż było chłodno. Czy pasterze mogli wtedy przebywać na polu? Przeczytajmy teraz wiersz 13: „Jednakże ludu tu dużo i jest pora deszczowa, więc nie można stać na dworze; nie jest to także sprawa do załatwienia w jeden lub dwa dni, gdyż jest nas wielu, którzy w tej sprawie zgrzeszyliśmy” (Ezd.10;13). Jak więc widać, nie można było wówczas przebywać na dworze z powodu zimna, nie mówiąc już o nocowaniu. Być może ktoś powie, że w Betlejem mogło być o tej porze cieplej. Jednak opisane powyżej wydarzenie miało miejsce w Jerozolimie, a Betlejem leży tylko 8 kilometrów od Jerozolimy. Sama więc Biblia wskazuje, że narodzenie Chrystusa nie mogło mieć miejsca w grudniu.                                                                          
Oto co pisze na ten temat Werner Keller: „W okresie świąt Bożego Narodzenia panuje w Betlejem mróz, i przy temperaturze poniżej zera nie było pewnie w Ziemi Świętej bydła na pastwiskach. Fakt ten potwierdza również zawarta w Talmudzie notatka, według której w tej okolicy w marcu wypędza się bydło na pastwiska, a z początkiem listopada znowu się je spędza z pól. Przez okres niemal ośmiu miesięcy trzody pozostają na wolnym powietrzu. W okresie naszych świąt Bożego Narodzenia, także i w Palestynie, zwierzęta pozostają w stajni, a wraz z nimi i pasterze. Wobec tego opowiadanie w Ew. św. Łukasza wskazuje na narodzenie Chrystusa przed nastaniem zimy” („A jednak Pismo Święte ma rację” PAX Warszawa 1959, str. 287).                                                Kiedy więc tak naprawdę narodził się Chrystus? Jeżeli Jezus nie narodził się w grudniu, to czy jest możliwe, aby ustalić właściwy czas Jego narodzin? Czy jesteśmy w stanie rozwikłać ten problem? Oto następujące szokujące fakty!                             

Ewangelista Łukasz informuje nas, że Maria poczęła Jezusa wówczas, kiedy jej kuzynka Elżbieta była szóstym miesiącu ciąży z Janem Chrzcicielem(Łuk. 1;24-38). Jezus więc musiał się narodzić sześć miesięcy po narodzeniu się Jana Chrzciciela. Jeżeli jest możliwe ustalenie czasu narodzin Jana Chrzciciela, to wówczas musimy po prostu dodać sześć miesięcy i otrzymamy czas narodzin Chrystusa. Proste – prawda? A więc, czy Biblia objawia nam czas narodzin Jana Chrzciciela? Zwróć uwagę na następujący fakt: Mąż Elżbiety – Zachariasz, był kapłanem w świątyni w Jerozolimie. Ewangelista Łukasz stwierdza, że Zachariasz był ze zmiany kapłańskiej Abiasza (Łuk.1;5). W czasach króla Davida liczba kapłanów była tak duża, że wszystkich podzielono na 24 oddziały/zmiany. Możemy o tym przeczytać w 1 ks. Kronik, rozdz. 24. każdy oddział/zmiana służył w świątyni jeden tydzień, rozpoczynając swoją służbę i kończąc w szabat (2 Krn. 23;8). Oddział/zmiana Abiasza była ósmą z kolei. Przeczytajmy również przypis do Łuk. 1;5 z BT: „Kapłani byli podzieleni na 24 oddziały/zmiany, z których każdy pełnił służbę w świątyni przez tydzień. Oddział/zmiana Abiasza była ósmą „ (2 Krn.24;10). Talmud informuje nas (zgodnie z logiką), że pierwszy oddział/ zmiana zaczynała służbę w pierwszym tygodniu pierwszego miesiąca hebrajskiego kalendarza. Drugi oddział/zmiana służyła w drugim tygodniu. W trzecim tygodniu wypadała Pascha i Święto Przaśników i wówczas w świątyni służyły wszystkie 24 oddziały/zmiany. W czwartym więc tygodniu zaczynała się służba trzeciego oddziału/zmiany kapłanów. Ósmy oddział/zmiana Abiasza, w której służył Zachariasz, zaczynał więc służbę w dziewiątym tygodniu roku, ale ten oddział/zmiana służyła także w świątyni i w dziewiątym tygodniu, razem ze wszystkimi 24 oddziałami/zmianami, gdyż wypadało w tym tygodniu Święto        Pięćdziesiątnicy.                                                                                        W czasie jednego z tych dwóch tygodni – dziewiątego lub dziesiątego, kiedy w wyznaczonej dla swego oddziału/zmiany pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, przyszedł anioł Gabriel do Zachariasza z niewiarygodnie radosnym poselstwem, że jego żona Elżbieta poczęła (Łuk. 1;23,24), co wypadało w końcu czerwca lub na początku lipca.                                                               Teraz będą nam potrzebne podstawowe wiadomości z biologii i elementarne podstawy arytmetyki – głównie umiejętności dodawania. Jeżeli do czasu poczęcia – koniec czerwca lub początek lipca dodamy dziewięć miesięcy, otrzymamy czas narodzin Jana Chrzciciela, który wypadnie w końcu marca lub na początku kwietnia. Dokładnie sześć miesięcy później, czyli pod koniec września lub na początku października rodzi się nasz Pan, Jezus Chrystus. Podsumujmy to: Narodziny Jana Chrzciciela: koniec czerwca lub początek lipca + dziewięć miesięcy = koniec marca lub początek kwietnia. Narodziny Jezusa Chrystusa: koniec marca lub początek kwietnia + sześć miesięcy = koniec września lub początek października. W końcu września lub na początku października pasterze mogli całkiem swobodnie, nawet nocą, przebywać na pastwiskach strzegąc bydła. Ale czy można ustalić właściwą datę narodzin Chrystusa?                                              

Dlaczego 25 grudnia?                                                                              

Być może nie jeden spyta: Dlaczego wobec tego wszystkiego dzisiaj świętują narodzenie Chrystusa 25 grudnia?                                                                    Przykro o tym pisać, ale zdecydował o tym wzgląd na bardzo popularne święto ku czci boga Mitry, obchodzone właśnie tego dnia. Kościół nie mogąc sobie dać rady z tym świętem przemianował je wspaniałomyślnie na narodziny Chrystusa. Świadczy o tym fakt, że na początku przyjmowano różne daty narodzin Jezusa. Jednak w końcu wybrano 25 grudnia. Oto co pisze historyk Daniel Rops: „Dzień zaś narodzenia, za który dziś cała ziemia przyjmuje 25 grudnia, jest datą opartą wyłącznie na tradycji. W wieku III Klemens Aleksandryjski wyznaczył Boże narodzenie na 19 kwietnia; jak też 28 marca oraz 29 maja, na wschodzie przez długi czas obchodzono to święto 6 stycznia; wydaje się, że dziś przyjęta data zostaję na dobre ustalona dopiero około roku 350. niektórzy przypuszczali, że mogła mieć jakiś związek ze świętem boga Mitry lub „Słońca niezwyciężonego”, przypadającego wedle kalendarza rzymskiego w okresie przesilenia zimowego. Znamy wiele wypadków, gdy liturgia chrześcijańska wyzyskała dla swoich celów święta pogańskie („Dzieje Chrystusa”, Daniel Rops, PAX, Warszawa 1987, str. 98,99).                                                                  

W katolickiej „Historii Kościoła” możemy także przeczytać: „Wspomnienie o Bożym Narodzeniu w dniu 25 grudnia pojawia się w Rzymie na jakiś czas przed rokiem 336; wydaje się, że triumfujące chrześcijaństwo zaanektowało dla siebie, nadając mu nowe znaczenie, pogańskie święto ”Niezwyciężonego Słońca”, którego kult cesarz Aurelian usiłował wprowadzić w roku 274 jako powszechną religię Cesarstwa” („Historia Kościoła”, PAX, Warszawa 1984, str. 237). Natomiast rzymskokatolicki ks. Mieczysław Żywczyński rozbrajająco szczerze przyznaje pisząc o kulcie boga Mitry: „Dzień jego przyjścia na ziemię czczono 25 grudnia. Dlatego też chrześcijanie, którzy widzieli w mitraiźmie śmiertelne niebezpieczeństwo, przyjęli 25 grudnia jako dzień narodzin Chrystusa” („Kościół i społeczeństwo pierwszych wieków”, PAX, Warszawa 1985, str. 148).                                                                               Polski historyk Maria Janczewska pisze: „Kult Mitry przez długi czas był bardzo poważnym rywalem chrześcijaństwa w szerokim oddziaływaniu na masy ludności. Obie religie miały zresztą wiele cech podobnych, a zwyciężony ostatecznie mitraizm wywarł pewien wpływ na chrześcijaństwo. Tak np.: świętowana przez wyznawców Mitry data jego urodzin 25 grudzień obchodzona jako główne święto w kulcie solarnym „Słońca Niezwyciężonego”, została przez chrześcijan uznana za dzień Bożego narodzenia” (Historia starożytnego Rzymu”, PWN, Warszawa 1976, str.298). Czy godzi się aby zmieniać prawdziwą datę narodzin Jezusa tylko po to, by zyskać przychylność niewierzącego świata? Gdyby Bóg tego chciał, to mógł sprawić aby Chrystus naprawdę narodził się 25 grudnia. Bóg jednak sprawił narodziny swojego Syna w innym terminie. Czy jest słuszne aby człowiek poprawiał Boga?

Eugeniusz Kuteń  
                                                                              

Przedruk z dwumiesięcznika „DPŻ” , czasopisma chrześcijańskiego, nr.6/2009, str. 7,8.
 
   
Reklama  
   
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=